Tay Tay wyprostował się i spojrzał
„Tay Tay wyprostował się i spojrzał na niego.
— Bez czego, Pluto
— Bez albinosa.
— A co to jest albinos, u diabła starego Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Skądeś to wytrzasnął
— Przecież wiecie, o czym mówię. Już wam o tym opowiadali.
— W takim razie zupełnie mi to wyleciało z głowy.
— To takie facety całe białe, co wyglądają, jakby byli zrobieni z kredy albo z czegoś równie białego. Albinos to jest właśnie taki. Podobno wszystko ma białe włosy, oczy i w ogóle.
— Aha — powiedział Tay Tay opierając się znowu o drzewo. — Z początku nie mogłem wymiarkować, o czym mówisz. No pewnie, że wiem, o co ci idzie. Słyszałem, jak o tym gadali Murzyni, ale nie zwracam uwagi, co plotą czarni. Może by zresztą przydał mi się taki, gdyby było wiadomo, gdzie go znaleźć. Nigdy w życiu nie widziałem na oczy podobnego stworzaka.
— Wam potrzeba tu albinosa.
— Zawsze powtarzałem, że nie dam się nabrać na te przesądy i czarodziejstwa, ale wciąż sobie myślę, że przydałby się nam taki albinos. Tylko, rozumiesz, ja cały czas pracuję naukowo. Nie chcę mieć nic wspólnego z czarami. W to jedno nie będę się bawił. Wolałbym spać w łóżku z grzechotnikiem, niż się wygłupiać z jakimś tam czarodziejem.
— Ktoś mi mówił, że parę dni temu widział albinosa — rzekł Pluto. — To fakt.“(11)
<<<< czelne że właściwie tylko
| Uśmiechnęła się smutno >>>>