Jeszcze miał nadzieję
„Jeszcze miał nadzieję na korzystne orzeczenie Sądu Okręgowego. Ale i ta wkrótce się rozwiała. — Brak podstaw prawnych do uwzględnienia odwołania — brzmiała odpowiedź w gmachu Temidy. Orzekający sędzia był chyba jednak po jego stronie, bo w uzasadnieniu napisał „Niewątpliwie odejście z pracy Stanisława Płachcińskiego nie jest rozwiązaniem społecznie i ekonomicznie korzystnym i stanowi ewidentną stratę społeczną. Zrozumiałe jest rozgoryczenie odwołującego się i jego głębokie poczucie krzywdy. O ile kierownictwo zakładu pracy zmuszone było z przyczyn natury ekonomicznej zmniejszyć zatrudnienie, to trudno w takiej sytuacji uznać trafność dokonanego wyboru. Szacunek dla wieloletniej odpowiedzialnej i dobrze wykonywanej pracy jest jedną z nadrzędnych wartości socjalistycznych. Bez względu na okoliczności winien stanowić podstawową przesłankęw przypadku redukcji zatrudnienia".
Życzliwa sentencja tylko pogłębiła uczucie wielkiej krzywdy.
Pewnego dnia napisał list do Wojciecha Jaruzelskiego, jako przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego „Zwracam się do Obywatela Generała w poczuciu moralnego obowiązku poinformowania, że w PLL Lot, pod pretekstem związanej z reformą gospodarczą likwidacją stanowisk pracy, przeprowadzono brutalną czystkę wśród załóg latających. Ma ona wyraźne cechy bezpardonowej rozgrywki personalnej. Zobowiązania władzy, wyrażone osobiście przez Obywatela Generała o dążeniu do porozumienia narodowego są lekceważone i traktowane li tylko jako zasłona dymna przez ludzi, którym obecna skomplikowana sytuacja polityczna i ekonomiczna posłużyła jako tło do przeprowadzenia akcji odwetowej (...) Na korytarzach biurowca Lot mówi się, że powodem mojego zwolnienia była działalność w nowych związkach, a także wystąpienie z szeregów partii we wrześniu 1980 roku.“(8)