Adam Grossenberg jako
„Adam Grossenberg jako autor niejako poczuwa się do obowiązku poczynić tu małe wyznanie, odsłonić rąbek kurtyny zawodowej. Nie wynika atoli z tego, by zamierzał szkalować swój były fach lub też ciskać kamieniami w dawniejszych kolegów. Po prostu veritas vincere necesse. W przeciwnym razie postać autora pozostanie nieprzekonywająca i tekturowa.
O jakież wyznanie chodzi Da się ono streścić w paru zdaniach, brzmiących aforyzmatycznie.
Najbliższa rodzina, a nawet żona, wie o duszy adwokata konsystorskiego mniej niż jego klient rozwodnik. Zaś skoro byś chciał się dowiedzieć prawdy o prawie kanonicznym, zapytaj o to nie jego (specjalistę od spraw rozwodowych), lecz znajomą rozwódkę lub innych swych starych znajomych, którzy ponownie się ożenili czy wychodziły za mąż. To mniej więcej wszystko.
Ze skrzydełkami za plecami i aureolą nad czołem, adwokat konsystorski onych zamierzchłych czasów — ilekroć zachodziła o tym mowa — nigdy nie wiedział nic o błotnistych ścieżkach, które prowadziły do skutecznego rozstania się pary małżeńskiej. Słuchając go prywatnie, można było pomyśleć, że rozwód w ogóle nie bywa możliwy. Bo takich na przykład podstaw, jakie przytaczał że oto dziewczyna była czyjąś narzeczoną, ale rodzice zmusili ją do wyjścia za mąż za kogoś innego, lub że związek małżeński zawarła córka żony z pierwszego małżeństwa z jej byłym ojczymem — takich podstaw nikt brać poważnie w rachubę nie będzie; szukaj podobnych wyjątków! A tymczasem rozwody jakoś mnożyły się w najlepsze, a podstawy (snadź jakieś inne) się znajdowały. Naturalnie drogą najkrótszą była zmiana wyznania. Lecz adwokaci konsystorscy, wciąż poruszając skrzydełkami, dochodzili do takich szczytów niewinności, że w towarzystwie z westchnieniem... potępiali rozwodników, swych chlebodawców. Czy potępiali też w swych gabinetach, to już inna sprawa. Przeczyłby temu kursujący do Wilna pociąg, noszący miano pociągrozwód. Już wspominaliśmy w swym czasie o pociągachbrydż, zorganizowanych przez naszą kolej dla przysporzenia sobie dochodów i popularności. W Wilnie ubiegający się o rozwód małżonkowie zmieniali wyznanie, przechodząc na ewangelizm lub prawosławie, i widać chętnych było.tyle, że wypełniony rozwodnikami bezpośredni kurier Warszawa—Wilno w kołach zainteresowanych ochrzczono nazwą PociągRozwód...“(2)
<<<< Śledztwo trwało Prowadzono
| - Już czas panowie- >>>>