Śledztwo trwało Prowadzono
„Śledztwo trwało. Prowadzono je niejako dwutorowo. Z jednej strony chodziło o biżuterię, z drugiej zaś o naszą ewakuację.
Petainowska policja za wszelką cenę pragnęła dociec, kto był głównym organizatorem ucieczek i na jakich statkach odpływaliśmy do Algieru Wypytywano o nazwiska Francuzów, którzy przemycali nas do portu i ukrywali pod pokładem.
Jeśli chodzi o biżuterię, to zeznawaliśmy całą prawdę. Natomiast sprawę ewakuacji sprowadziliśmy na płaszczyznę czysto osobistą. I to wszyscy trzej, jak się później okazało, choć osadzono nas w osobnych celachcicmnicach, mieszczących się w piwnicznej kondygnacji policyjnego gmachu. Na wszystkie, najbardziej podchwytliwe pytania odpowiadałem niezmiennie, że nic nie wiem na temat zorganizowanej ewakuacji. Z uporem twierdziłem również, iż wyłącznie z własnej inicjatywy, bez niczyjej pomocy zakradłem się i zaszyłem na statku, którego nazwy nawet nie znam, bo działo się to w nocy. Moim zaś żołnie rskim obowiązkiem było przedostać się do Anglii, by tam dołączyć do polskich oddziałów walczących nadal z Niemcami.
Nie chciano dać temu wiary i z każdym dniem metody śledztwa stawały się fizycznie coraz bardziej brutalne, granicząi c wręcz z okrucieństwem. Oszczędzę jednak Czytelnikom drastycznych szczegółów i ograniczę się do stwierdzenia, że nie przynosiły one chluby petainowskim funkcjonariuszom dochodzeniowym.“(1)
| Adam Grossenberg jako >>>>